Rękodzieło ludowe na jarmarkach i etnicznych kiermaszach, jego kondycja i szanse przetrwania.

 

Ela Świderek | rzeźba ludowa | Skierniewice

         Współczesne rękodzieło etniczne/ludowe w Polsce znajduje się w dość paradoksalnej sytuacji: z jednej strony jest żywe, pojawiają się nowi twórcy, rośnie zainteresowanie autentycznością, regionalnością i wyrobem wykonanym ręcznie; z drugiej — tradycyjne umiejętności są zagrożone starzeniem się środowiska twórców, komercjalizacją i wypieraniem autentycznego rękodzieła przez tanią produkcję „folkową”.

Co ważne, nie powiedziałbym, że polskie rękodzieło ludowe przeżywa obecnie kryzys. Bardziej trafne jest określenie: jest w okresie głębokiej transformacji.

  

  1. Obecna kondycja rękodzieła– najważniejszy obraz 

Na podstawie aktualnych danych i działań instytucjonalnych można wyróżnić kilka równoległych zjawisk.

Obszar

Kondycja

Tendencja

Tradycyjne techniki

 nadal bardzo zróżnicowane

↔ / ↓

Liczba aktywnych mistrzów tradycji

 ograniczona

↓

Zainteresowanie młodych

 nierówne, ale rośnie w wybranych dziedzinach

↑

Warsztaty i edukacja

 bardzo aktywne

↑

Jarmarki i festiwale

liczne

↑

Sprzedaż internetowa

duży potencjał

↑

Autentyczne rękodzieło

 produkt niszowy

↔

Produkty inspirowane folklorem

 rosną

↑

Tanie imitacje „folk”

 bardzo silna konkurencja

↑

Wsparcie publiczne

 stosunkowo dobrze rozwinięte

↑

Przekaz międzypokoleniowy

 największe wyzwanie

↓

 

Warto zauważyć, że państwo i instytucje kultury traktują obecnie tradycyjne rzemiosło nie jako „relikt przeszłości”, lecz jako żywe dziedzictwo, które może się zmieniać. Narodowy Instytut Dziedzictwa podkreśla właśnie jego ciągłe odtwarzanie przez wspólnoty i przekazywanie wiedzy związanej m.in. z rzemiosłem.

 

  1. Polska ma wyjątkowo bogate zaplecze regionalne

To jedna z największych przewag polskiego rękodzieła. Nie mamy jednego „polskiego rękodzieła ludowego”. Mamy wiele odrębnych tradycji regionalnych.

Przykładowo: 

Kaszuby – haft, plecionkarstwo, ceramika;

Kielecczyzna – wycinanki, plastyka obrzędowa, plecionkarstwo;

Kurpie – wycinanki, tkactwo, palmy, kierce;

Lubelszczyzna – tkactwo, wycinankarstwo, koronkarstwo;

Łowickie – wycinanki, papieroplastyka, haft;

Opoczno – haft, wycinanka, strój;

Pałuki – charakterystyczne hafciarstwo;

Podhale – snycerstwo, metaloplastyka, zdobnictwo;

Podlasie – tkanina dwuosnowowa, koronkarstwo, zdobnictwo;

Rzeszowszczyzna – haft, plastyka obrzędowa;

Żywiecczyzna – bibułkarstwo, zdobnictwo;

 

Dobrym przykładem żywotności poszczególnych tradycji jest hafciarstwo pałuckie, które zostało wpisane na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego w marcu 2025 r.

Jeszcze bardziej wymowna jest informacja NID z 2026 r.: na Krajowej Liście znajduje się obecnie 129 zjawisk żywego dziedzictwa niematerialnego.

To pokazuje skalę potencjału.

 

  1. Największy problem: „mistrzowie” nie zawsze mają następców

Małgorzata Pepłowska | twórczyni ludowa | Ruchna | Mazowsze

Zaznacza się więc chyba najpoważniejsze zagrożenie dla przyszłości rękodzieła tradycyjnego.

Można nauczyć człowieka zrobić:

  • wycinankę, haft, koronkę, pisankę, rzeźbę, plecionkę, tkaninę,

ale znacznie trudniej przekazać mu cały system wiedzy związany z tradycją:

  • dobór materiałów, lokalne wzornictwo, proporcje, znaczenie ornamentów, sposób przygotowania surowca, technikę, regionalne warianty, wiedzę o tym, czego nie należy robić.

Dlatego bardzo interesujący jest program MKiDN „Mistrz Tradycji”.

W 2026 r. przeznaczono na niego prawie 1,3 mln zł, finansując 43 projekty. Cały program „Kultura ludowa i tradycyjna” otrzymał ponad 12,8 mln zł na 171 projektów.

Co szczególnie ważne, program wymaga relacji mistrz–uczeń, a nie tylko masowych warsztatów. Szkolenie ma trwać minimum siedem miesięcy i być prowadzone w małej grupie.

To bardzo trafny kierunek.

 

  1. Rękodzieło przechodzi od „przedmiotu ludowego” do produktu lifestyle

Marek Jargiło | Szkło artystyczne | Bełżyce | lubelskie

To moim zdaniem największa szansa rozwojowa. Dawniej przedmiot ludowy był przede wszystkim: przedmiotem używanym w konkretnej kulturze lokalnej.

Dzisiaj może być: przedmiotem dekoracyjnym, designerskim, kolekcjonerskim lub użytkowym inspirowanym konkretną tradycją. Pojawia się to do wykorzystania ogromny potencjał.

Przykładowo tradycyjny wzór może zostać wykorzystany w:

  • ceramice użytkowej, współczesnej biżuterii, tekstyliach domowych, ubraniach, torebkach, akcesoriach, dekoracji wnętrz, lampach, plakatach, papeterii, przedmiotach prezentowych.

Ale jest tu bardzo ważna granica: inspiracja tradycją ≠ autentyczne rękodzieło tradycyjne.

To rozróżnienie będzie w przyszłości coraz ważniejsze.

 

  1. Internet jest ogromną szansą

Tradycyjny twórca miał dawniej bardzo ograniczony rynek. Sprzedawał:

  • na jarmarkach, w domu kultury, podczas dożynek, turystom, przez Cepelię lub lokalne sklepy.

Dzisiaj może dotrzeć do klienta z: Warszawy, Krakowa, Gdańska, Berlina, Paryża czy Londynu. To fundamentalna zmiana.

W 2025 r. internet odpowiadał już za 9,1% całej sprzedaży detalicznej w Polsce, a w kategorii tekstyliów, odzieży i obuwia udział sprzedaży internetowej wyniósł 25,2%.

Nie są to dane dotyczące bezpośrednio rękodzieła, ale pokazują środowisko rynkowe, w którym współczesny twórca może funkcjonować.

Dla rękodzieła szczególnie ważne są:

  • własny sklep internetowy, platformy rękodzielnicze, media społecznościowe, krótkie filmy pokazujące proces tworzenia, sprzedaż bezpośrednia, zamówienia indywidualne.

Pojawia się więc ciekawa zmiana: klient może kupować nie tylko przedmiot, ale również historię jego powstania.

 

  1. „Historia produktu” może być równie ważna jak produkt

Wyobraźmy sobie dwa podobne gobeliny.

Pierwszy: „Gobelin – 180 zł”.

Drugi:

„Gobelin  wykonany ręcznie przez twórczynię z Podlasia, techniką tradycyjnego tkactwa dwuosnowowego. Wzór pochodzi z lokalnej tradycji regionu. Czas wykonania – 48 godzin. Dołączona karta opisująca technikę i pochodzenie wzoru.”

To już jest zupełnie inny produkt.

W przypadku autentycznego rękodzieła proweniencja może stać się częścią wartości ekonomicznej.

Dlatego przyszłość może należeć do produktów, które mają:

  • nazwisko twórcy, region / etnokraina, opis techniki, historię wzoru, czas wykonania, rodzaj materiału, certyfikat lub kartę autentyczności.

 

  1. Bardzo duża szansa: turystyka kulturowa

Karol Elas Necel – garncarz kaszubski | Chmielno | KASZUBY

 

Tu Polska ma ogromny, jeszcze nie w pełni wykorzystany potencjał.

Turysta coraz częściej nie chce przywozić kolejnego: „made in China – Poland souvenir”.

Może natomiast zainteresować go: rzeczywisty przedmiot wykonany przez lokalnego twórcę. Dlatego świetnie mogą działać: „szlaki rękodzieła” np.:

pracownia → pokaz → warsztat → możliwość zakupu → historia regionu.

To może być znacznie bardziej atrakcyjne niż sam sklep z pamiątkami.

Dobrym przykładem istniejącej infrastruktury wydarzeń są jarmarki sztuki ludowej. W 2026 roku odbyło się w Polsce wiele jarmarków sztuki ludowej  ( m. inn. w Krakowie, Kazimierzu n/Wisłą, Węgorzewie, Lublinie, Opolu, Iłży, we  Wdzydzach Kiszewskich itp.) obejmujących  m.in. pokazy technik rękodzielniczych, warsztaty i ekspozycję prac twórców.

 

  1. Jarmarki mają jednak swój problem

Jest nim zacieranie granicy pomiędzy rękodziełem a masową produkcją „folk”.

Na jednym stoisku można znaleźć:

  1. ręcznie wykonaną wycinankę, której wykonanie zajęło kilka godzin,

oraz obok:

  1. fabrycznie produkowaną dekorację z nadrukowanym „ludowym” wzorem.

Dla przeciętnego klienta oba produkty mogą wyglądać podobnie. Ale ich wartość kulturowa i ekonomiczna jest zupełnie inna. Dlatego jednym z najważniejszych problemów przyszłości będzie: autentyczność.

 

  1. Największe zagrożenie: komercjalizacja

Paradoksalnie rozwój rynku może zaszkodzić tradycji. Jeżeli klient chce przede wszystkim: „coś kolorowego, ludowego i taniego”, twórca może zacząć upraszczać wzory. Powstaje wtedy: „estetyka ludowa” zamiast: „tradycyjnego rękodzieła”. To subtelna, ale zasadnicza różnica. W skrajnym przypadku może dojść do sytuacji, w której: tradycyjne rękodzieło stanie się źródłem wzorów dla przemysłu, podczas gdy sami twórcy tradycyjnego rękodzieła zaczną zanikać.

 

  1. Kolejne zagrożenie: ekonomia czasu

To problem, o którym mówi się zdecydowanie za mało.

Załóżmy:

  • wykonanie przedmiotu: 8 godzin,
  • materiały: 50 zł,
  • cena sprzedaży: 200 zł.

Po odjęciu materiałów pozostaje 150 zł.

Czyli 18,75 zł za godzinę pracy, jeszcze przed uwzględnieniem:

  • podatków, kosztów pracowni, narzędzi, energii, sprzedaży, transportu, opakowania, prowizji platformy.

Jeżeli identycznie wyglądający produkt fabryczny kosztuje 40 zł, autentyczny twórca ma ogromny problem. Dlatego: rękodzieło nie może konkurować wyłącznie ceną.

Musi więc konkurować: autentycznością + jakością + historią + unikatowością + relacją z twórcą.

 

  1. Szczególnie interesujący trend: powrót do naturalnych materiałów

Tu widzę duży potencjał. Tradycyjne rękodzieło bardzo dobrze wpisuje się w obecne zainteresowanie:

  • naturalnymi materiałami, drewnem, lnem, wełną, gliną, wikliną, papierem, lokalnymi surowcami, przedmiotami naprawialnymi, produktami wykonywanymi ręcznie.

W ten sposób tradycyjne rzemiosło może zostać połączone z ideą:

slow life / slow design / lokalność / zero waste / sustainable design

Trzeba jednak uważać, żeby nie sprowadzić tradycji wyłącznie do modnego marketingowego hasła.

 

  1. Ogromną szansą są młodzi projektanci

Moim zdaniem właśnie tutaj może nastąpić najciekawsza ewolucja polskiego rękodzieła.

Nie: „odtwórzmy dokładnie przedmiot z XIX wieku”. Ale: „zachowajmy technikę i charakterystyczne elementy tradycji, a następnie stwórzmy współczesny produkt”.

Przykładowo:

tradycyjny haft + współczesna forma odzieży

tradycyjne tkactwo + nowoczesny wystrój wnętrza

tradycyjna ceramika + współczesna forma użytkowa

tradycyjne snycerstwo + nowoczesne meble

tradycyjna plecionka + nowoczesne oświetlenie

To może być znacznie skuteczniejszy sposób ratowania tradycji niż samo muzealne przechowywanie.

 

  1. Państwo stworzyło już pewien system ochrony

To również istotne.

Program „Kultura ludowa i tradycyjna 2026” obejmuje nie tylko ochronę dawnej tradycji, ale również jej transformacje i współczesne konteksty. Co więcej, w 2026 r. program NID „Niematerialne – przekaż dalej” otrzymał budżet 500 tys. zł, a jego celem jest m.in. przekaz pokoleniowy, ochrona i popularyzacja dziedzictwa. To bardzo ważne, ponieważ pokazuje zmianę filozofii: nie chodzi już tylko o zachowanie eksponatu, ale o zachowanie umiejętności.

 

  1. Co będzie decydowało o przyszłości rękodzieła?

Można sprowadzić to do siedmiu czynników:

  1. Przekazanie wiedzy

Czy mistrzowie znajdą uczniów?

  1. Ekonomia

Czy twórca będzie mógł utrzymać się z pracy?

  1. Internet

Czy rękodzieło wyjdzie poza lokalny jarmark?

  1. Autentyczność

Czy klient będzie potrafił odróżnić rękodzieło od imitacji?

  1. Design

Czy tradycja będzie potrafiła tworzyć współczesne produkty?

  1. Turystyka

Czy rękodzieło zostanie włączone w lokalne szlaki kulturowe?

  1. Edukacja

Czy dzieci i młodzież będą miały możliwość rzeczywiście nauczyć się technik?

 

  1. Największe szanse

Ułożyłbym je następująco — nie jako ranking wartości, lecz jako mapę potencjału rozwojowego:

AUTENTYCZNOŚĆ
↓
HISTORIA TWÓRCY
↓
REGIONALNOŚĆ
↓
SPRZEDAŻ INTERNETOWA
↓
TURYSTYKA KULTUROWA
↓
WSPÓŁPRACA Z DESIGNERAMI
↓
EDUKACJA I WARSZTATY

Najciekawszy może być model:

MISTRZ → UCZEŃ → WSPÓŁCZESNY PROJEKTANT → NOWY PRODUKT → INTERNET → KLIENT Z POLSKI I ZAGRANICY

Wtedy tradycja nie umiera, lecz zmienia funkcję.

 

  1. Największe zagrożenia

Zygmunt Kędzierski | Rzeźba w drewnie | Przymuszewo

Z drugiej strony mamy:

STARZENIE SIĘ MISTRZÓW
↓
BRAK NASTĘPCÓW
↓
UTRATA UMIEJĘTNOŚCI
↓
UPROSZCZENIE WZORÓW
↓
MASOWA PRODUKCJA „FOLK”
↓
SPADEK CENY AUTENTYCZNEGO RĘKODZIEŁA
↓
REZYGNACJA TWÓRCÓW

To  jest realne zagrożenie.

 

Syntetyczna ocena sytuacji  polskiego rękodzieła ludowego  w 2026 r.

 

Powiedziałbym tak: polskie rękodzieło ludowe nie zanika. Zanika natomiast pewien dawny model jego funkcjonowania.

Model:                                                mistrz → rodzina → wieś → lokalna tradycja → lokalny odbiorca

ustępuje miejsca modelowi:

                                                            mistrz → uczeń → pracownia → marka → internet → klient globalny. 

To  właśnie tutaj znajduje się największa szansa.

Największym błędem byłoby traktowanie rękodzieła ludowego wyłącznie jako zabytku kultury. Ono może funkcjonować jako współczesne rzemiosło, produkt artystyczny, element designu, atrakcja turystyczna i towar eksportowy — pod warunkiem zachowania autentycznego związku z tradycją.

Szczególnie interesujące jest to, że system publicznego wsparcia zaczyna już podążać właśnie w tym kierunku.

W 2025 r. program „Kultura ludowa i tradycyjna” objął 151 projektów kwotą prawie 11,5 mln zł, a w 2026 r. liczba dofinansowanych projektów wzrosła do 171, przy ponad 12,8 mln zł wsparcia.

Dlaczego dopłaty stymulują, a podatki hamują?

  • Efekt dźwigni finansowej (Dopłaty): Zastrzyk gotówki (np. na zakup pieca ceramicznego, krosna czy profesjonalnego oprogramowania) pozwala rękodzielnikowi przeskoczyć z poziomu amatorskiego (hobby) na poziom profesjonalny (manufaktura).
  • Pułapka rentowności (Podatki): Rękodzieło bazuje na pracy ludzkich rąk, której nie da się łatwo "oskalować" jak produkcji maszynowej. Każda godzina pracy ma sztywny limit. Nałożenie standardowego podatku dochodowego i składek na ubezpieczenia przy niskim wolumenie sprzedaży często sprawia, że działalność staje się całkowicie nieopłacalna.

To nie dowodzi oczywiście, że rękodzieło ma dobrą sytuację ekonomiczną — programy dotacyjne są przede wszystkim wskaźnikiem aktywności środowiska i zainteresowania ochroną tradycji, a nie wielkości rynku.

Zbigniew Giser